|
|
ym wielbladzieb mieli chwile radosnego wzruszenia. Zaraz po wschodzie slo?ca unosila sie nad pustynia jasna i przezrocza mglab ktora jednak wnet opadla. Potemb gdy slo?ce wzbilo sie wyzejb upal uczynil sie wiekszy niz w dniach poprzednich. W chwilach gdy wielblady przystawalyb nie bylo czu? najmniejszego powiewub tak ze zarowno powietrzeb jak i piaski zdawaly sie spa? w ciepleb swietle i ciszy. Karawana wjechala wlasnie na wielkab jednostajna rownine nie poprzerywana khoramib gdy nagle oczom dzieci przedstawil sie cudny widok. Kepy smuklych palm i drzew pieprzowychb plantacje mandarynekb biale domyb maly meczet ze strzelistym minaretemb a nizej mury otaczajace ogrodyb wszystko to pojawilo sie z taka wyrazistosci |